Czy jedynym zawodem po socjologii jest duży zawód?

Tekst ten dedykuję wszystkim osobom, które myślą o wyborze socjologii jako dalszego kierunku kształcenia oraz wszystkim tym, którzy już wybrali ten kierunek i nie mają pomysłu co dalej. Być może też zewsząd słyszą, że powinni uciekać, bo była to najgłupsza decyzja w ich życiu. Bez zbędnego teoretyzowania chcę opowiedzieć Wam o moich doświadczeniach, o tym jak zdobyłam pracę w zawodzie pomimo, że do samego końca studiów nie myślałam, że to w ogóle możliwe.

Zacznijmy od krótkiego podsumowania tego, gdzie według broszurek i poradników może pracować absolwent socjologii. Są to miejsca takie jak: instytuty badawcze, firmy marketingowe, działy HR, komórki badawcze i działy marketingu w przedsiębiorstwach prywatnych, organizacje pozarządowe, media, urzędy. Po zrobieniu dodatkowych kursów czy studiów lista ta może się znacznie rozszerzyć. Ale jak to wszystko wygląda w praktyce?

Po pierwsze nie da się pominąć faktu, że w dużych miastach o pracę jest znacznie łatwiej. Jednak dotyczy to praktycznie każdego zawodu. To w dużych miastach znajdują się główne siedziby firm badawczych, korporacji, a także to tutaj jest wiele urzędów i instytucji.

W którymś momencie należy się też zdecydować na konkretną specjalność. W moim przypadku nie było to do samego końca takie oczywiste, bo przez cały okres studiów byłam praktycznie pewna, że w zawodzie pracować nie będę. Przyznaję, że na socjologię poszłam z braku lepszego pomysłu na siebie i bywały momenty, że żałowałam tej decyzji, pomimo wielu naprawdę ciekawych zajęć. Żałowałam, że nie poszłam na coś konkretniejszego, na jakikolwiek kierunek, po którym jest praca. Mimo to, jako specjalność wybrałam „socjologię badania opinii publicznej, polityki i rynku” i byłam z niej bardzo zadowolona. Jednak nie myślałam nawet, że w tych badaniach naprawdę będę pracować.

Na piątym roku w drugim semestrze (czyli pod koniec studiów), coraz bardziej załamana brakiem perspektyw, ułożyłam sobie całkowicie nowy plan działania. Postanowiłam powtórzyć maturę z pewnego przedmiotu i podjąć próbę dostania się na zupełnie nowe, trudne studia, gdzie nie obowiązuje podział na licencjat i magisterkę. Planowałam studiować dość ciężki kierunek przez kolejne pięć lat, a potem przymusowo kształcić się dalej. Nie byłam pewna, że będę zainteresowana tematyką nowych studiów, ale przecież był to jedyny sensowny plan… Rozpoczęłam realizację planu i w trzy miesiące skutecznie przypominałam sobie ów przedmiot, równolegle pisząc pracę magisterską z socjologii. Co więcej, udało mi się uzyskać tak dobry wynik, że spokojnie dostałabym się na nowe studia. Ale po drodze wydarzyło się coś, co sprawiło, że jednak pierwszy raz pomyślałam, że może spróbuję jako socjolog…

Ale do rzeczy. Któregoś wiosennego dnia (chyba w maju – dwa miesiące przed obroną) jeden z wykładowców postanowił zaprosić na zajęcia wybranych pracowników dużych prywatnych firm badawczych, mających siedziby na terenie Warszawy, aby opowiedzieli nam o swojej pracy. I to właśnie wtedy pomyślałam, że przecież staże (płatne) w każdej z tych firm są w zasięgu ręki. Skoro im się udało, to czemu by nie spróbować? Było to przed wspomnianą wcześniej powtórką z matury, ale mimo tego poszłam na poprawkę. Jednak już wtedy wiedziałam, że spróbuję swoich sił w badaniach, a egzamin dojrzałości napisałam powtórnie jedynie dla zasady.

Moim jedynym doświadczeniem w tym kierunku była kilkumiesięczna dorywcza praca ankietera CATI na drugim roku studiów i współpraca przy malutkim projekcie badawczym dla pewnej instytucji finansowej w ramach stażu. Praca ankietera raczej zniechęciła mnie wtedy do badań, ale myślę, że raczej mało kogo zachęca.

Moja determinacja rosła jednak z dnia na dzień, zbudowałam od nowa swoje CV, zmieniłam całkowicie jego wygląd i po powrocie z wakacji rozpoczęłam poszukiwania. Brałam też pod uwagę staże w działach marketingu, ale jednak pierwszym, najbardziej pożądanym wyborem były firmy badawcze. Jakież było moje zdziwienie, gdy po około dwóch tygodniach poszukiwań… zaczęto się odzywać wyłącznie z nich. W sumie trzy duże firmy badawcze zaproponowały mi udział w rozmowie kwalifikacyjnej, z czego poszłam jedynie na dwie z nich. Z trzeciej firmy odezwano się już po tym, jak dostałam się na wymarzony staż.

Nie mogę nie wspomnieć też o dwóch dniach próbnych, które spędziłam w pierwszej firmie, która się odezwała. Były to dwa najcięższe dni w moim życiu, gdyż zderzyłam się z różnicą pomiędzy wiedzą zdobytą na studiach a umiejętnościami potrzebnymi w pracy. Niestety od razu zrozumiałam jak mało praktycznych rzeczy nauczyłam się podczas studiów. Nie wiedziałam nawet jak obsługiwać najprostsze wykresy w Power Poincie, nie znałam też podstawowych funkcji Excela. Byłam totalnie załamana brakiem podstawowych umiejętności i po owych dwóch nieudanych dniach zaczęłam chwilowo myśleć o rezygnacji z mojego planu i o szukaniu pracy „byle gdzie”. Ponadto, po dwóch dniach próbnych w owej firmie zdecydowano się na kogoś innego, co powinno utwierdzić mnie w przekonaniu, że to po prostu nie dla mnie.

Jednak postanowiłam się nie poddawać. Z pomocą „tutoriali” dostępnych w serwisie YouTube nauczyłam się podstawowych, przydatnych w pracy umiejętności i próbowałam dalej. Niedługo potem odezwano się z firmy, w której chciałam pracować najbardziej i po rozmowie, na której było jeszcze dwóch innych kandydatów, wybrano właśnie mnie. Dzięki poprzednim doświadczeniom wiedziałam już czego się spodziewać i dość szybko uczyłam się nowych rzeczy.

Niebawem minie rok odkąd jestem w firmie i bardzo podoba mi się to co robię. Zakończyłam staż, specjalizuję się w badaniach ilościowych, na razie jako badacz – junior. Myślę, że lepiej nie mogłam trafić. Praca jest naprawdę ciekawa, zadania różnorodne, ale, jak wszędzie, nie każdy się w niej odnajdzie. Jednak spróbować naprawdę warto!

Chcę też napisać, że bez konkretnego doświadczenia, staranie się o wyższe stanowisko od razu po studiach raczej nie ma sensu, bo wiedza wyniesiona ze studiów, owszem, przydaje się, ale głównie ta teoretyczna. Praktyczne umiejętności zdobywa się w trakcie płatnego stażu i jest to w większości przypadków nieunikniony etap.

Chciałabym, aby ten wpis pomógł jak największej liczbie z Was i utwierdził Was w przekonaniu, że wszystko jest możliwe, a socjologia nie jest kierunkiem bez perspektyw. To w dużej mierze od Was zależy, jakiego rodzaju zawód będzie Was czekał po socjologii.

Jeśli macie jakieś pytania i są jakieś kwestie, które chcielibyście poruszyć, serdecznie zapraszam do kontaktu w komentarzach, albo w wiadomościach prywatnych.

Liczba komentarzy: 4 Dodaj komentarz

  1. Ania napisał(a):

    Bardzo pomocny wpis. Rzeczywiście, znalezienie pracy po socjologii nie jest takie trudne, ale raczej trzeba się nastawić, że ta praca jest w Warszawie. Ja, mieszkając w Krakowie, myślałam, że znajdę pracę w firmie badawczej, ale okazało się, że tutejsze firmy są małe i praktycznie nie prowadzą rekrutacji.

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Niestety, ale moje doświadczenia i obserwacje faktycznie dotyczą Warszawy, co zawsze podkreślam. Stąd dużo osób może uznać, że optymizm jest znacznie przesadzony, bo mam skrzywione spojrzenie na tę sprawę. Ale zauważyć też trzeba, że w przypadku większości zawodów o pracę zdecydowanie łatwiej w Warszawie, bo znajduje się tu większość dużych i mniejszych firm. Co do Krakowa to, w przeciwieństwie do Poznania, niestety nie jest tak kolorowo jeśli chodzi o firmy badawcze, domyślam się, że podobnie może być w innych większych miastach, gdzie teoretycznie powinny znajdować się siedziby takich firm. Po socjologii pracować można też w wielu innych branżach niż badawcza, a myślę, że takich firm w dużych miastach nie brakuje 🙂 I dodam jeszcze, że to w Warszawie wiele osób narzeka, że po socjologii nie ma pracy, dlatego trzeba odczarować ten mit 😉

  2. Ania napisał(a):

    O historiach konkretnych osób, które ukończyły socjologię a teraz pracują można poczytać na blogu http://coposocjologii.wordpress.com/

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Dzięki za linka, na pewno zajrzę, bo temat jest mi bliski i myślę, że może być przydatny dla wielu osób 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *