Czym się różni balkon od studenta socjologii?

…balkon jest w stanie utrzymać rodzinę.

Ha-ha-ha.

Socjologia. Nauka o grupach społecznych, o zjawiskach społecznych, o funkcjonowaniu człowieka w społeczeństwie. Bohaterka niezliczonej ilości memów, żarcików. Traktowana jako coś bezsensownego, bezpłciowego, niepotrzebnego. Czy faktycznie tak jest? Czy jest nauką, która zasługuje jedynie na drwiny?

Fakt, że wiele przedmiotów na socjologii jest skutecznie zabijanych przez część wykładowców. Powiedzmy też szczerze, że niektóre z nich wcale nie są potrzebne. Zawsze wydawało mi się, że są tylko po to, by zapełnić dziury w planie zajęć oraz zapewnić odpowiednią ilość godzin pracy wykładowcom.

Niektóre zajęcia są natomiast bardzo inspirujące i czasami jedzie się na uczelnię tylko dla nich. Jednak najczęściej to nie sam przedmiot, a wykładowca z powołania sprawia, że tematyka nabiera barw i nie sposób przestać go słuchać. Był jeden przedmiot związany z psychologią, na który na pierwszym roku jeździłam na ósmą rano w piątki, a były to moje jedyne zajęcia tego dnia. Obecność absolutnie nie była obowiązkowa, jednak ja nie mogłam ominąć żadnych zajęć! Tak bardzo cieszyłam się na zapowiadane wykłady z tą samą panią Doktor, które miały mieć miejsce już na piątym roku. Jakiż był mój zawód, gdy z powodów zdrowotnych wykładowca nie poprowadził już zajęć, a w zamian dostaliśmy osobę, która czytała wszystko z kartki…

Jednak spójrzmy na to z innej strony. Socjologia to nie tylko przedmioty i wykładowcy. To po prostu sposób patrzenia na dane zjawiska, na świat, na społeczeństwo. To umiejętność patrzenia na wszystko z boku, bez osobistych uprzedzeń. To zamiłowanie do obserwacji społeczeństwa, do analizy zachowań ludzkich. To nieustanne ocieranie się o psychologię, antropologię, ekonomię, politologię. Matematykę również. I inne nauki. To nieustająca ciekawość świata, której nie da się już zatrzymać, i która nie ogranicza się do wąskiej grupy przedmiotów.To znakomita podstawa do dalszego kształcenia, do zdobywania dalszych umiejętności.

Socjologia potrafi też być przekleństwem. Dla tych, którzy poszli na nią tylko po to, by iść na cokolwiek, a z czasem nie udało im się jej pokochać jako kierunku studiów.

Socjologia ma jednak jedną podstawową cechę z nie-zawodowego punktu widzenia. To nie tylko kierunek studiów dla pewnej grupy osób. Tak naprawdę interesują się nią praktycznie wszyscy. Nie w całości, nie w stricte naukowym sensie. Jednak nie znam osób, które nie interesują się żadnymi zjawiskami społecznymi. Socjologia jest przecież wszędzie tam, gdzie jesteśmy my, a nie żyjemy z dala od społeczeństwa, od znajomych, rodziny, przyjaciół. Socjologia to wszystkie relacje, jakie zachodzą pomiędzy nami. To przyczyny i skutki. To zapobieganie niektórym zjawiskom.

Czy w związku z tym naprawdę powinna stanowić przedmiot dowcipów? Być aż tak wyśmiewana, traktowana jako coś kompletnie niepotrzebnego i wybieranego przez studentów tylko z powodu braku większych ambicji? Zdecydowanie nie.

Odsyłam Was też do moich poprzednich tekstów na temat wad i zalet studiowania socjologii, które możecie znaleźć TUTAJ i TUTAJ.

Liczba komentarzy: 6 Dodaj komentarz

  1. Ola napisał(a):

    Ten sam żart słyszałam w wersji „czym się różni balkon od filologa”. Myślę, że najważniejsze to studiować to, co naprawdę nas interesuje i naprawdę STUDIOWAĆ, a nie tylko chodzić na zajęcia. Rynek potrzebuje dobrego socjologa bardziej niż beznadziejnego inżyniera. Pozdrawiam 🙂

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Jasna sprawa, w każdym zawodzie można znaleźć pracę, jak i jej nie mieć. Poza tym nie rozchodzi się tu tylko o zawód, a o pasję i zamiłowanie 😉

  2. Mona napisał(a):

    Baaardzo dobry tekst! 🙂 Zresztą – jak zwykle! 🙂
    Ile i ja się nasłuchałam: „socjologia?? i co po tym będziesz robić?” – nic, będę ziemniaki obierać.
    A socjologia jest naprawdę świetna – o ile ktoś ją pokocha, to i ona się odwzajemni 🙂

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Tak właśnie uważam 😉 Musimy w końcu „odczarować” wizerunek socjologii w społeczeństwie! 🙂

  3. Chotkos napisał(a):

    Kompletnie nie poruszony jest kontekst żartu. Tu chodzi o kontekst rynku pracy i utrzymania, a tu niestety rzeczywistość często nie ustępuje żartom…

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Żart miał jedynie na celu zwrócenie uwagi na problem wyśmiewania się z socjologów. W kontekście żartu mogę napisać, że wśród moich znajomych i z własnych obserwacji i doświadczeń widzę, że socjolog ma takie same możliwości utrzymania rodziny, co większość absolwentów innych kierunków. Ogólnie w Polsce zarobki nie są proporcjonalnie wysokie co do wydatków, jakie się ponosi chcąc utrzymać się samodzielnie, no i z tym nie polemizuję. Rynek nie jest łaskawy też dla choćby lekarzy, którzy przez pierwsze lata są często zmuszeni zarabiać bardzo małe pieniądze i coś zmienia się dopiero około trzydziestki. Oprócz najlepiej opłacanych zawodów, gdzie prawie od początku osoba jest w stanie sama się utrzymać i żyć na niezłym poziomie, w większości przypadków potrzeba na to kilku lat, czasami ten moment nie przychodzi, ale to jest wina systemu, a nie socjologii jako takiej. Jeśli ktoś chce pracować w zawodzie i móc się utrzymać to po socjologii moim zdaniem jest to możliwe, a na pewno nie mniej prawdopodobne niż po większości innych kierunków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *