Gwiazdka czy Boże Narodzenie?

Świąteczne szaleństwo na dobre ogarnęło już większą część społeczeństwa. Gdzie nie spojrzeć tam ozdoby choinkowe, mikołaje, choinki, świąteczna muzyka, jarmarki, zapach świątecznych potraw. Z jednej strony jest w tym coś wyjątkowego, że co roku na te ostatnie dni grudnia wszystko jest szykowane z tak dużym wyprzedzeniem. Z drugiej strony wszechobecne tłumy i ciśnienie na prezenty, ozdoby, potrawy, sprzątanie przytłacza i każe zadać sobie pytanie: Ale po co to wszystko?!

Rytualizm – ale jak to?

Kiedy na pierwszym roku studiów usłyszałam o rytualistach, w pierwszej chwili pomyślałam sobie, że to musi być strasznie rzadkie zjawisko. Rozumiałam konformistów, nonkonformistów (choć raczej nie jest możliwe, by być nonkonformistą w stu procentach), buntowników. Nie mogłam sobie jednak uświadomić jak można obchodzić święta, przestrzegać zwyczajów w sposób jedynie rytualny, bez absolutnie żadnego przekonania, bez głębszych refleksji. Robić to, bo tak jest. Po chwili zdałam sobie jednak sprawę, że zjawisko to jest znacznie częstsze niż myślałam. W chwili obecnej co najmniej połowa osób które znam „obchodzi” święta nie będąc osobami wierzącymi. Robią wigilię, śpiewają kolędy, dzielą się opłatkiem, cieszą się przebywaniem z bliskimi. To wszystko jednak nie ma na celu pogłębienia wiary, nie jest jej przejawem. Dlaczego więc spotykają się z rodziną akurat w wigilię, kupują sobie prezenty akurat na ten dzień, zasiadają do wspólnego stołu wtedy, kiedy robią to wierzący?

Gwiazdka zamiast Bożego Narodzenia

Gdy jeszcze nie do końca rozumiałam motywacje takich osób, a jedynie obserwowałam ich zachowania, pytałam i próbowałam analizować co nimi kieruje. Usłyszałam, że po prostu obchodzą Gwiazdkę. Nie jest to dla nich w żaden sposób związane z wiarą (osoby nastawione wrogo do Kościoła też przecież ją obchodzą!). Jednak z czym  w takim razie jest to związane?

Przede wszystkim zazwyczaj nie zastanawiają się nad tym. Po prostu tak jest i już. Jest czas przedświąteczny, są Święta, jest sylwester. A na Święta robi się takie i takie rzeczy. Kupuje się prezenty. W ich głowach jest to coś oczywistego, zazwyczaj nie analizują tego. Nie da się też nie zauważyć, że Święta stały się wydarzeniem bardziej komercyjnym, a sacrum powoli zanika. Zwykle mówi się o spotkaniu z rodziną, bliskimi, a nie o Bożym Narodzeniu. Czy ten proces będzie postępował?

Czy sacrum przestanie być ważne?

Religijne przeżywanie Świąt moim zdaniem nigdy nie zaniknie całkowicie. Wbrew pozorom ogromna liczba ludzi co roku idzie do spowiedzi (a to już przejaw włączenia sacrum), idzie na mszę, modli się, czyta Pismo Święte. Nie są to tylko bardzo katolickie rodziny, ale po prostu ludzie, którzy w tym czasie mają potrzebę doświadczyć sacrum, pomimo, że jest to dla nich wydarzenie raczej rzadkie.

Z drugiej strony komercjalizacja Świąt postępuje, coraz więcej wierzących osób skupia się głównie na świątecznych potrawach i ozdobach, zupełnie zapominając jakie święta obchodzą. Bardzo często deklarują też, że jest to dla nich szczególny czas spotkania z rodziną w możliwie jak najmilszej atmosferze. A może obchodzą już Gwiazdkę, a nie Boże Narodzenie?

Poczucie tożsamości i porządku

Święta jako stały element roku wpisały się już w naszą tradycję i nie wygląda na to, by miało się to zmienić. Data, choć ustalona niegdyś przez Kościół katolicki, nie mająca wiele wspólnego z rzeczywistym narodzeniem Chrystusa, również pozostanie raczej niezmieniona (choć nie jest wspólna dla wszystkich wyznań).

Obchodząc tak ważne dla tradycji Święta, czy jest to Boże Narodzenie, czy Gwiazdka, podświadomie czujemy się częścią społeczeństwa, robimy to co wszyscy, a także wpisujemy się w z góry ustalony porządek. To daje poczucie ogólnego bezpieczeństwa, tak jak ustalona data rozpoczęcia nowego roku. Przecież równie dobrze nowy rok mógłby się zaczynać na przełomie maja i czerwca, ale czy w ogóle ktoś się nad tym zastanawia (poza mną i kilkoma innymi socjo-wariatami;))?

Liczba komentarzy: 4 Dodaj komentarz

  1. Joanna/places2visit.pl napisał(a):

    A co powiesz o tym, że ledwo pozbierają znicze ze sklepów, a już wykładają mikołaje, choinki itd. Nie za szybko chcemy poczuć te święta?

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Ten problem dostrzegam już od długiego czasu.. To wina nachalnego marketingu, żaden sklep nie chce być gorszy, każda marka stara się wyprzedzić inne. Przez to stają się śmieszni odwołując się do Świąt, których termin wypada za dwa miesiące…

  2. Baba Jedna napisał(a):

    Ja jestem niewierząca, jednak niektóre elementy świątecznych tradycji adoptuję – bez spiny, bez przymusu. Czemu mam sobie odmawiać rytuałów, które lubię 😉 Zdarza mi się uczestniczyć w rytuałach związanych z innymi wierzeniami – to bardzo ciekawe i rozwijające.

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Każdy podchodzi do tego w zupełnie inny sposób. Rytualiści zazwyczaj nie czują się z tym jakoś szczególnie źle, a że moje drugie imię to ciekawość, to uwielbiam dochodzić jakie są przyczyny takich a nie innych zachowań 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *