Jak nami manipulują

Ta Renata co występuje w Azja Express jest naprawdę głupia, złośliwa, nie do wytrzymania! Myśli tylko o sobie, gra nie fair i w ogóle co za baba… Ciekawe co  znów zrobi w kolejnym odcinku!

Albo ten koleś w Top Model! Co scena to jakieś konflikty! Każdy jego tekst to coś złośliwego! Jak można być takim podłym człowiekiem?

Stop. Zastanówmy się…

On nadaje się do roli tego złego…

…a ona będzie płaczką. On będzie idealny, by sprowokować i zrobić z niego najbardziej złośliwą osobę w tej edycji. W końcu zawsze musi być ktoś taki. Ona natomiast będzie ofiarą. Wszyscy będą czekać na to, co głupiego powie tym razem.

Doprawdy, zawsze zadziwia mnie to, jak programy rozrywkowe potrafią kreować wizerunek uczestników.

Weźmy dla przykładu Top Model. Uwielbiam oglądać ten program, by analizować kreacje poszczególnych osób. Te wymyślone przez producentów, przez ludzi, którzy takie mają zadanie.  To doskonały przykład na to, jak manipuluje się odczuciami widzów, składając w całość różne elementy i wyolbrzymiając lub tworząc historie, których nigdy nie było. Zawsze jest ktoś, kto jest złośliwy, ma silny charakter, ale nie za bardzo się go lubi. Jednak wygląda na to, że się tym w ogóle nie przejmuje (przykład – Marta Sędzicka). Zawsze jest też ofiara losu, osoba, która jest cicha, często mówi coś głupiego, wydaje się naiwna. Co więcej, pozostali uczestnicy bez przerwy się z niej śmieją. (Ania Bałon, Mateusz Maga). Część odcinka zazwyczaj poświęcona jest tej osobie.

Co więcej, nie ma wątpliwości, że fragmenty najgorętszych „konfliktów” pojawią się w zapowiedziach kolejnych odcinków. A internet podłapuje. Natychmiast. I nie zapomina.

No, chyba że w ostatnim odcinku odwrócimy sytuację. Z ofiary zrobimy bohaterkę. Tym razem damy do odcinka same pozytywne sytuacje. I co wtedy? Wtedy Internet zmienia zdanie. „Wow, nie znałam jej od tej strony!” „A jednak się pomyliliśmy!” „Ale się zmieniła!”

Po trupach do celu

Azja Express. Nowy program, którego jako socjolog nie mogłam pominąć. Internet już zdążył znienawidzić jedną z uczestniczek. Dosłownie znienawidzić. Nie każdy każdemu przypadnie do gustu. Ale nie. Tu mamy do czynienia z jakąś ogromną nienawiścią.

Dobry montaż, szczypta niefajnych zachowań pani Renaty… I mamy wzrost oglądalności. Duży wzrost oglądalności. Coraz więcej osób chce zobaczyć, co tym razem zrobi Renata. Każda zapowiedź kolejnego odcinka nie może się obyć bez zajawki sytuacji, w której „Renata znów pokazuje prawdziwą twarz!”

Starannie wybrane fragmenty tworzą idealną całość i widz nie ma wątpliwości, że jest to nieprzyjemna baba, której życiowe hasło to „po trupach do celu”!

Zderzenie z rzeczywistością

Czy osoby, które wręcz żyją swoją nienawiścią do uczestników kreowanych na tych „niefajnych” naprawdę nie zauważyły, że to w większości manipulacja, a one są jej największymi ofiarami?

Nie wiemy jaka jest rzeczywistość. Ale jedno jest pewne. Nigdy nie jest taka, jak to widzimy na szklanym ekranie. Zazwyczaj potwierdzają to sami uczestnicy, zszokowani tym, jak bardzo zniekształcono ją podczas montażu.

Łatwo osądzać siedząc wygodnie w fotelu. Ciekawe jak my byśmy wypadli. A raczej, kogo by z nas zrobili. Czy zdecydowaliby się wykreować nas na ofiary, czy też agresorów? A może mielibyśmy szczęście i akurat bylibyśmy przedstawieni w pozytywnym świetle? Albo w ogóle pozostalibyśmy bezbarwni i niezauważeni?

 

Liczba komentarzy: 12 Dodaj komentarz

  1. Lalo.mama napisał(a):

    Może dlatego o czym piszesz już od dawna nie oglądam TV i myślę, że wbrew pozorom coraz mniej osób młodych ją ogląda…

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Też zauważyłam ten trend. Tylko problem polega na tym, że zazwyczaj oglądają te programy w internecie. Wydaje mi się, że brak telewizora stwarza złudne wrażenie kontroli tego co oglądamy, ale wciąż jesteśmy bardzo podatni na manipulacje…

  2. U Mamusi Muminka napisał(a):

    Ja coś czuję robiłabym za wredną mendę 😉

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Hahaha 😀 Ja nie mam pojęcia 😉

  3. Roberta.Ka napisał(a):

    Praktycznie nie oglądam telewizji, a programy tego typu już w ogóle omijam szerokim łukiem. 😉 Męczą mnie strasznie te wszystkie śmieszne intrygi i zachowania uczestników, które tak jak piszesz są kreowane przez producentów właśnie tak, żeby przyciągnąć i omamić głupiego naiwnego widza, który uwierzy we wszystko, co mu się zaserwuje. 😉

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      A ja z kolei widząc to wszystko, mam ogromną przyjemność z oglądania i analizowania kolejnych sytuacji 🙂

  4. Asia napisał(a):

    Jednak z czegoś te sytuacje muszą wynikać, nie dorobili ich w programie komputerowym. Chyba każdy wie, że towarzyszy im kamera i potem wszystko co najgorsze zostanie pokazane. Niestety prawda może być dużo prostsza.

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Jasne, że komputerowo nie dorobili… I nie wątpię, że niektóre sytuacje zaistniały, nie wątpię też,że ktoś w grupie jest mniej lubiany… Ale producenci po prostu lubią to podkręcać do OGROMNYCH rozmiarów. Inaczej nie byłoby takiej oglądalności. Niby każdy wie o kamerze, ale jeśli jest się gdzieś już jakiś czas, jest się zmęczonym, emocje biorą górę i mam wrażenie, że przestaje się w ogóle myśleć takimi kategoriami…
      Co więcej, większość z nas zmienia się pod wpływem otoczenia (przykład – eksperyment Zimbardo). Oczywiście każdy zmienia się w inny sposób (jedni pozostaną „dobrzy”, drudzy staną się „gorsi”), bo to już warunkują indywidualne cechy. Jednak to, że z kogoś w stresujących sytuacjach wychodzi ta mroczna twarz nie znaczy, że taki ogólnie jest. To tylko jedna z jego stron. Jasne, że ta „gorsza” twarz też musi gdzieś tam w nim siedzieć. Ale nie jest zazwyczaj dominująca. A w tego typu programach pokazuje się ją właśnie jako dominującą.

  5. Angrywaldeuszek napisał(a):

    Reklamy, media to wszystko manipulacja

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Oczywiście, że tak 🙂 Nawet jeśli coś naprawdę się dzieje, to zazwyczaj montaż i tak zmienia sens całej sytuacji. Nie zmienia to jednak tego, że jestem zaskoczona naturalnością samych bohaterów, bo w TVN poziom sztuczności jest chyba najwyższy jeśli chodzi o takie reality-show.

  6. Różowy Flaming napisał(a):

    Pytanie, czy oglądalność programu wzrosła – tu potrzebowałabym źródła, czy faktycznie tak było, no bo pisząc coś takiego warto (a nawet trzeba) się statystykami rzeczywistymi podeprzeć.
    Kolejne pytanie, czy szum wokoło Renaty zrobił się na fali AzjaExpress, czy na fali reklamy Playa i fałszywego ślubu z Wojewódzkim, czy na fali promowania właśnie AzjaExpress przez Wojewódzkiego w swoim programie.

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Szum wokół Renaty moim zdaniem jednak zrobił się na fali Azja Express, a udawany ślub i reklama Playa tylko go podbiły – bo o tej osobie usłyszało po prostu więcej osób. Nie przeczę, że Renata nie zachowywała się najlepiej w stosunku do uczestników, ale prawdą jest, że po prostu zrozumiała zasady gry i nie myślała w tamtym momencie o wizerunku (o czym myśleli inni uczestnicy). Nie twierdzę też, że jest taka czy taka, ale mam pewność, że nie można nikogo oceniać przez pryzmat zmontowanego materiału w TV.

      Co do wyników oglądalności – być może źle to ujęłam, bo faktycznie, zgodnie z oficjalnymi statystykami najwięcej osób obejrzało ponoć pierwszy odcinek. Nie mogę jednak znaleźć dokładnego zestawienia oglądalności dalszych odcinków i w ten sposób uchwycić momentu, w którym być może oglądalność skoczyła. Trzeba też zaznaczyć, że bardzo dużo osób oglądało program wyłącznie w internecie. Uważam, że z uwagi na taki, a nie inny montaż i generowanie czy wyolbrzymianie za jego pomocą konfliktów, o programie pisze się o wiele więcej, co naturalnie musi przekładać się na oglądalność. Bo nie są to tylko artykuły na podrzędnych, czy mniej podrzędnych portalach, ale faktyczne komentarze użytkowników internetu. Zainteresowanie gwałtownie wzrosło i to mogę wywnioskować z samych obserwacji na portalach społecznościowych, czy analizy komentarzy pod artykułami. Na pewno część osób ogląda jedynie urywki, a nie cały program – jednak to moim zdaniem też jest pewien sukces i o to też producentom chodzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *