Kontrowersyjny bieg

Co jest już dyskryminacją, a co jedynie walką o zasadę fair play w sporcie? Jak daleko można się posunąć, by nie odebrać godności drugiej osobie, a jednocześnie aby sportowa rywalizacja była sprawiedliwa?

Problematyczna zawodniczka

W ostatnich dniach ponownie zrobiło się głośno o jednej z zawodniczek występujących na igrzyskach olimpijskich. Caster Semenya wyglądem, głosem, sposobem bycia nie przypomina kobiety. Jednak to właśnie z płcią piękną rywalizuje w biegu na 800 metrów. W efekcie, zawodniczka wygrywa, co budzie wiele kontrowersji i stawia wiele pytań.

Ja również nie mogłam przejść obojętnie obok tego tematu, starając się z różnych dostępnych źródeł (bez stuprocentowej pewności, że są one obiektywne i prawdziwe) ułożyć sobie w głowie pewną całość.

Nielegalne praktyki

Nie ma wątpliwości, że poziom testosteronu jest jednym z głównych czynników wpływających znacząco na wydolność organizmu, jego siłę fizyczną i możliwości. Nie bez powodu większość sportów jest rozdzielona według płci. Dlatego też od lat próbowano obejść przepisy i za cenę zdrowia i życia zawodniczek szprycowano je środkami mającymi znacznie i trwale podnieść poziom testosteronu w ich organizmie. Zazwyczaj takie zawodniczki wyglądały prawie jak mężczyźni, wygrywały natomiast wiele konkurencji na igrzyskach olimpijskich. Niektóre z nich w efekcie zmieniły płeć na męską, nie mając już w zasadzie wyboru. Wiele z nich zmarło lub straciło całkowicie zdrowie. Nie ma wątpliwości, że proceder ten powinien być zabroniony i że narusza on podstawowe zasady fair play. Co jednak zrobić w sytuacji, gdy dana osoba rodzi się z określonymi predyspozycjami?

Co z Polską?

Na pewno nie każdy słyszał o kontrowersyjnej gwieździe polskiego sportu. Stanisława Walasiewicz w latach trzydziestych ubiegłego wieku była reprezentantką Polski, odnoszącą duże sukcesy, między innymi na Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles. I choć wyglądem również nie przypominała kobiety, to dopiero po jej śmierci na jaw wyszły szokujące fakty. Otóż okazało się, że oprócz narządów kobiecych posiadała też niewykształcone narządy męskie. Taka się urodziła. Czy jednak nie oznaczało to, że miała o wiele większe szanse na wygraną niż jej konkurentki?

Predyspozycje, które warunkują zwycięstwo

Wśród sportowców w określonych dziedzinach większość posiada jakieś predyspozycje. Koszykarze na przykład są osobami bardzo wysokimi. Jednak w przypadku Caster sprawa wygląda zupełnie inaczej. Bardzo duża ilość testosteronu, męska budowa, niski głos – to wszystko daje jej ogromną przewagę nad „kobietami z krwi i kości”. W zasadzie nie do pobicia. Dochodzenie w sprawie ustalenia jej płci miało przecież miejsce, a przez pewien czas zmuszona była przyjmować środki obniżające poziom testosteronu, tak, by móc w ogóle wystartować w zawodach. Na Igrzyskach Olimpijskich w Rio startowała jednak legalnie już bez przymusu obniżania męskiego hormonu. Stwierdzono, że złamano w jej przypadku prawa człowieka, a ponadto mamy tu do czynienia z dyskryminacją. Czy na pewno była to słuszna decyzja?

Dramat osobisty

Ciężko jest mi nie spojrzeć na sytuację z drugiej strony. Otóż Semenya od zawsze miała problem z realizacją sportowych marzeń, a wszystko za sprawą jej niecodziennych uwarunkowań i męskiej natury. Wyrzuconą ją za młodu z damskiej drużyny piłki nożnej za zbyt „męskie zachowania i twardą grę”, a do męskiej drużyny nie mogłaby się przecież dostać. Całe dochodzenie w sprawie jej płci, które odbywało się niemal publicznie, nie mogło nie być na Caster traumatycznym doświadczeniem. Doniesienia, ustalenia również stały się elementem publicznej dyskusji. Gdyby zrobiono to po cichu, bez mediów, bez rozgłosu, być może miałoby to mniejszy wpływ na jej psychikę. Nie bez znaczenia również było zmuszanie jej do zażywania środków zmieniających gospodarkę hormonalną organizmu, bycie na świeczniku i brak pełnej radości ze zdobytych medali. Niewątpliwie jej życie nie przypomina pięknej bajki, a w obliczu wielu doświadczeń, z jakimi przyszło jej się zmierzyć, niejedna osoba już dawno zrezygnowałaby ze sportowych marzeń.

Dyskryminacja czy rywalizacja fair play?

Co w związku z tym można zrobić? Muszę przyznać, że jest to pewna zagwozdka. Niewątpliwie osoba o tak wysokim poziomie testosteronu nie powinna rywalizować z zawodniczkami, które nigdy nie będą w stanie pobiec tak szybko jak mężczyzna z krwi i kości. Z drugiej strony w pewien sposób rozumiem dramat Caster i współczuję jej, że musi mierzyć się z tego typu problemami. Nie zmienia to jednak faktu, że moim zdaniem rywalizacja, jaką oglądaliśmy na Igrzyskach Olimpijskich w Rio nie była sprawiedliwa, co nie powinno mieć miejsca na tak poważnych zawodach. Co mi pozostaje? Cieszyć się, że to nie ja jestem odpowiedzialna za podejmowanie tak ważnych dla sportu i dla poszczególnych osób decyzji.

 

Wybrane źródła:
onet.pl
wmeritum.pl
historia.org.pl
youtube.pl
sportowefakty.wp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *