Ludzkie ciała na sprzedaż?

Opublikowano

„Bodies”. „Bodies Revealed”. „Body Worlds”. Wystawy ludzkich zwłok prezentowane najczęściej w dużych centrach handlowych. Już od jakiegoś czasu mamy okazję oglądać takie ekspozycje na całym świecie. Również w Polsce. Przykładowo, prawdziwe ludzkie ciała zobaczyć można było w warszawskim centrum handlowym Blue City w 2009 roku. Wystawy tego typu co jakiś czas wracają do Polski – podobne ekspozycje w ciągu ostatnich kilku lat były do obejrzenia na przykład w Krakowie, czy we Wrocławiu.

Osobiście miałam okazję obejrzeć jedną z tych wystaw w warszawskim Blue City 7 lat temu. Wybraliśmy się tam w liceum z całą klasą. Było to dość dawno, jednak do dziś pamiętam wiele szczegółów i wszystkie odczucia, które towarzyszyły mi tamtego dnia. Na dzień dzisiejszy cieszę się, że byłam, że na własne oczy zobaczyłam jak to wszystko wygląda. Bo jak mogłabym wypowiadać się rzetelnie o czymś, czego nawet nie widziałam?

Edukacja, czy nie edukacja?

Wiele osób twierdzi, że najważniejszym celem wystawy jest edukacja. Muszę przyznać, że samo oglądanie ciał niczego szczególnego mnie jednak nie nauczyło. Musiałabym chyba godzinami oglądać jeden „eksponat”, z dokładnymi objaśnieniami co i jak. Jeśli chodzi o oddzielne narządy typu płuca to widziałam już wiele atrap tego typu. Nic nowego. Co stanowi więc fenomen wystawy?

Niewątpliwą atrakcją jest obejrzenie „rozebranego”, rozczłonkowanego martwego człowieka. Ale za to w jakim stylu – nie dostaniemy tu zgniłych zwłok, czy czegoś równie obrzydliwego. Nie będzie nieprzyjemnych zapachów, czy innych tego typu wrażeń. Zwłoki są przerobione perfekcyjnie. Dosłownie. Poddane plastynacji, skrupulatnie przygotowane, niczym rzeźby. Niektóre pokrojone wzdłuż i wszerz, ale za to z jaką klasą. Część z nich natomiast przedstawiona jest w całości w nienaturalnych pozycjach. Przecież to piękno ludzkiego ciała. Prawdopodobnie nikogo nawet nie zemdli. Może jednak celem jest edukacja? Może nie ma to nic wspólnego z handlem ludźmi? To, że wystawy zazwyczaj ulokowane są w centrach handlowych to przecież nic nadzwyczajnego…

Zgarnięcie jak największej ilości pieniędzy poprzez zaspokojenie niezdrowej ciekawości ludzkiej. To jest główny cel. Nie żadna tam edukacja. Cała wystawa ma przyciągać kontrowersją, tym, czego nie zobaczymy nigdzie indziej. Mamy, pełni emocji, oglądać kolejne „eksponaty”, czuć się trochę jak w horrorze, trochę jak akademii medycznej, a te wszystkie doznania dostępne są nie na uniwersytecie a w pobliskim centrum handlowym!

Problem pochodzenia ciał

Pierwszym i podstawowym problemem wystawy jest kwestia pochodzenia ciał – eksponatów. Po wejściu na jej teren zostaliśmy poinformowani, że wszyscy wyrazili zgodę na wykorzystanie ich ciał i poszczególnych narządów w tym właśnie celu. Szczerze? Wątpię. Oczywiście nie kwestionuję tego, że są osoby, które zgadzają się na wykorzystanie swoich zwłok w celach medycznych czy innych. Pomijając oczywiste przypadki, w których ludzie decydują się zrobić to dla dobra i rozwoju medycyny, nie widzę nic niestosownego w zrobieniu ze swoim ciałem po śmierci tego, co się komu podoba. Według mnie każdy ma prawo o tym zdecydować. Dlatego ta kwestia nie nurtuje mnie w tym przypadku. Jednak bardzo możliwe jest to, że przynajmniej część ciał stanowią chińscy więźniowie polityczni. Być może nawet zostali zabici. Może tak być, ale nie musi. Ale jeśli nawet wszystkie dorosłe osoby, których ciała możemy oglądać na tego typu wystawach podpisały stosowne dokumenty, to wciąż nie wszystko jest ok.

A jednak brak zgody

Jaki znowu brak zgody? Przyjmujemy przecież, że faktycznie eksponaty składają się z osób dobrowolnie zgadzających się na pośmiertne wykorzystanie zwłok. Ale chwila moment. Wystawa nie składa się jedynie z dorosłych osobników. Widziałam tam też dzieci. Na różnych etapach rozwoju. W różnych tygodniach ciąży. Dla mnie osobiście nie jest istotne czy były to malutkie, nie do końca wykształcone ciała, czy już takie większe w końcowych miesiącach ciąży. Dla osób, dla których ma to znaczenie: na wystawie znajdowały się też całkiem duże dzieci. Wyglądające jak klasyczny noworodek. Wszystkie podobno zmarły naturalnie, a matki, zgodnie z oficjalną wersją, zgodziły się na wykorzystanie zwłok, zakonserwowanie ich i wystawienie na pokaz. Jako eksponaty.

Ale zaraz zaraz. Czy w związku z tym absolutnie wszyscy zgodzili się na wykorzystanie ich ciał? Nie. Zastanawiam się w jaki sposób zgodę wyraziły te właśnie kilkumiesięczne dzieci. Czy nie miały one godności i, w związku z tym, nawet przy zgodzie rodzica, można robić z ich ciałem co się komu podoba?

Nie mogłam się powstrzymać, by nie napisać o tym w księdze gości, gdzie wpisywały się osoby po obejrzeniu wystawy. To chyba najbardziej kontrowersyjny aspekt całej tej ekspozycji. Informacje o tym, że zamiast ludzi dobrowolnie oddających swoje ciało po śmierci do celów edukacyjnych, mogą to być chińscy więźniowie nie są potwierdzone. Warto jednak dociekać prawdy. Jeśli tak faktycznie jest, to jest to nic innego jak handel ludźmi. Jeśli nie, to i tak nie wszystko jest w porządku. Małe dzieci po prostu nie były w stanie wyrazić zgody na to, by zostać częścią komercyjnej wystawy. Jakim prawem zrobiono więc z ich ciał muzealny eksponat wystawiony w centrum handlowym?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *