Mordercza manipulacja

Opublikowano

Niedawno zapowiedziałam nowy cykl poświęcony temu, jak łatwo manipulować ludźmi. Dziś postanowiłam połączyć pierwszy wpis z cyklu z tematyką psychopatii, co również zapowiadałam już jakiś czas temu.

Pozory mylą

Psychopatia zazwyczaj kojarzona jest z seryjnymi mordercami, zboczeńcami. Nie jest to słuszna opinia, co będę starała się udowodnić w kolejnych tekstach na ten temat. Jednak dziś faktycznie chciałabym zająć się jednym z tych bardziej „jaskrawych” przypadków.

Uroczy, mądry, czarujący student, pomagający ofiarom przemocy, pracujący na specjalnej infolinii. Przykładny młody człowiek. Tak naprawdę seryjny morderca. Gwałciciel, zboczeniec, osobowość narcystyczna, prawdopodobnie nekrofil. Psychopata. Ted Bundy.

Początek

Bundy urodził się w 1946 roku w Burlington. Był nieślubnym dzieckiem kobiety, która, w rzeczywistości będąc matką, udawała jego siostrę. Toksyczne relacje rodzinne, agresywni bliscy nie mogli nie mieć wpływu na kształtującą się psychikę chłopca.

Zabawy nożami, obsesyjne słuchanie radia oraz kompulsywna masturbacja również świadczyły o nieprawidłowo kształtującej się psychice nastolatka. W 1972 roku po raz pierwszy zaczął dusić swoją partnerkę. Nie zrobił jej wówczas krzywdy, jednak przyjemne wspomnienie związane z przemocą pozostało w jego psychice. Już w 1973 roku zabił pierwszą swoją ofiarę, wcześniej ją gwałcąc.

Morderca doskonały i osobowość psychopatyczna

Nie wiadomo ile dokładnie kobiet zabił Ted. Na pewno było ich kilkadziesiąt.

Gdy w końcu w roku 1978 roku udało się go zatrzymać (po pierwszym zatrzymaniu w 1975 roku uciekł), rozpoczął się proces. W trakcie Bundy przyznał się do wielu czynów, które nie mieszczą się w głowie przeciętnemu człowiekowi. Chwalił się, że po zabiciu swych ofiar odcinał im głowy, robił makijaże, gwałcił wielokrotnie. Nie wiadomo, czy były to jego przechwałki, czy faktycznie dopuszczał się tych wszystkich czynów.

Co więcej, Ted zwykle mówił o sobie w trzeciej osobie. To jeden z objawów silnie zaburzonej osobowości narcystycznej. Ponadto, o swoich zbrodniach opowiadał tak, jakby streszczał fabułę ostatnio obejrzanego filmu. Bez emocji.

Umiejętność manipulacji

No dobrze, streściłam historię Teda Bundy’ego. To dobry przykład psychopaty – seryjnego mordercy. Ale co to ma wspólnego z manipulacją?

Ted posiadał niesamowitą zdolność manipulacji. Każda kobieta którą spotkał na swojej drodze wierzyła mu i bez oporów wsiadała do auta lub szła w ustronne miejsce. Zakładał na rękę gips i udawał studenta, który potrzebuje jedynie przenieść książki do samochodu. Był tak przekonujący, że ofiary prawdopodobnie nawet przez chwilę nie miały podejrzeń.

Co ciekawe, tuż przed egzekucją w 1989 roku Bundy postanowił ogłosić światu, że powodem wszystkich jego brutalnych czynów była… pornografia. Przed śmiercią postanowił ostrzec przed nią innych. Film z tym wyznaniem możecie obejrzeć TUTAJ. Tylko czy nie był to kolejny element manipulacji? Po co miałby to robić, skoro egzekucja była nieuchronna?

Przebywając w areszcie, Ted dostawał też setki listów od „fanek”. Wśród wielu kobiet wciąż uchodził za czarującego i intrygującego chłopaka, pomimo wszystkich zbrodni. Niemożliwe? A jednak.

Każdy z nas może być ofiarą

I to nie tylko ofiarą mordercy, ale ogólnie manipulacji. W zasadzie jej ofiarami jesteśmy nieustannie. Świadomość społeczna w istocie jest coraz większa, a to wszystko dzięki licznym książkom, podręcznikom, programom. Znamy coraz więcej technik manipulacji, uczymy się o nich w szkołach, na uczelniach. Jednak gdyby w jednej chwili ktoś wyglądający „porządnie” poprosił nas o małą pomoc, prawdopodobnie nie zawahalibyśmy się. W pomaganiu nie ma oczywiście nic złego, jednak warto na siebie uważać. Znając historię Teda, wciąż mam wrażenie, że pomogłabym takiemu człowiekowi.

Jak pisałam wcześniej, ofiarami manipulacji jesteśmy nieustannie, jednak zwykle nie jest to tak tragiczne w skutkach. Czy to jedynie wynik naszego dotychczasowego szczęścia? Myślę, że tak.

 

Główne źródło:

Stukan J., Seksualni seryjni mordercy, Zdzieszowice 2014

Liczba komentarzy: 2 Dodaj komentarz

  1. Intrygująca historia. Fajnie, że nie jest opisana jako zwykła sensacja. Wyciągnięte są wnioski, nakierowane jest spojrzenie czytelnika na problem. Z chęcią przeczytałam ten artykuł.

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Dzięki 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *