Na granicy życia i śmierci, czyli gdy wakacyjna beztroska zamienia się w koszmar

Życie. Śmierć. Zawsze nierozłączne. Bez życia nie istnieje śmierć. Bez śmierci nie ma życia.

Nie zawsze uświadamiamy sobie, że są momenty, w których igramy ze śmiercią. Niespodziewanie możemy ją przyśpieszyć. Wielokrotnie mogliśmy być na skraju życia. Ale zdarzyło się tak, że poszliśmy w drugą stronę. Wycofaliśmy się na czas. Niebezpieczeństwo ominęło nas o włos. Nawet tego nie zauważyliśmy. Tym razem wygraliśmy jeszcze kilka – dni? miesięcy? lat? Ile? Tego nie wie nikt.

Lato to szczególny czas, w którym większość osób chce odpocząć, bawić się, korzystać ze słońca, wolnych dni. Lato to też czas, kiedy ginie, bądź ulega wypadkom wiele osób. Znaczna ich ilość to wypadki w wodzie, w górach lub w innych miejscach turystycznych, gdzie chcieliśmy wejść do wody tylko kawałeczek dalej, wejść na skałę jedynie odrobinkę bliżej przepaści…

Do przemyśleń skłoniły mnie informacje o wypadkach, o których ostatnio było bardzo głośno. A w zasadzie jest głośno co roku. Wydaje nam się, że ludzie, którym przydarzyła się tragedia byli bezmyślni, nieodpowiedzialni, a sami nigdy byśmy tak nie postąpili. Faktycznie są sytuacje, kiedy tak jest. Jednak będąc w tym roku na wakacjach i przyglądając się zachowaniom ludzi, nie mogłam nie zauważyć pewnych tendencji.

Pamiętacie polskich przewodników po Lizbonie, młode małżeństwo mieszkające w Portugalii, którzy w 2014 roku poszli o krok za daleko na przylądku Cabo da Roca? W jednej chwili świat ich dzieci rozpadł się na tysiące kawałków. Myślałam wtedy, że faktycznie postąpili nieodpowiedzialnie, a taki wypadek spowoduje, że nikt inny nie wyjdzie już poza barierki tylko po to, by zrobić sobie zdjęcie. Niedawno spędziłam w Portugalii trochę czasu i udało mi się wybrać na najdalej na zachód wysunięty punkt w Europie. Jakież było moje zdziwienie, gdy moim oczom ukazał się widok ludzi, którzy co rusz przekraczali barierki albo w miejscach niezabezpieczonych siadali na krawędzi skał, tuż nad przepaścią. Nie słyszeli o wypadku? A może po prostu i tak myślą, że ich to nie dotyczy. Przecież skała wydaje się stabilna. Może nie zdają sobie sprawy, że oto igrają ze śmiercią, a nieoczekiwany podmuch wiatru czy osunięcie się ziemi może kosztować ich życie.

Nie inaczej sytuacja wygląda nad polskim morzem. Wypadki, które wstrząsnęły w tym roku Polską pokazują, że coś, co wydaje nam się bezpieczne, wcale nie musi takie być. Ratownik ostrzega, jednak ludzie wiedzą lepiej. Przecież przez tyle dni była brzydka pogoda. Teraz jest słonecznie, a zabraniają się kąpać. Przesadzają. Przecież nic się nie stanie. Przyjechaliśmy nad morze po to, by wejść do morza, a dla dzieci będzie to atrakcja…

Po tym, jak o wypadkach było głośno, zdawałoby się że ludzie będą już naprawdę uważać. Gdy jednak zamiast białej pojawiła się czerwona flaga, rodzice z dziećmi wcale nie wyszli z wody. Co więcej, dzieci dryfowały spokojnie na dmuchanych materacach, co przecież znacznie zwiększa ryzyko porwania przez nieoczekiwanie silną falę. Morze jest nieprzewidywalne. Płytki brzeg może w jednej chwili zamienić się w niebezpiecznie głęboką pułapkę.

Sytuacja tym bardziej jest mi bliska, z uwagi na zdarzenie, jakie miało miejsce wiele lat temu. Mój dziadek źle ocenił siłę fal i postanowił trochę popływać na niestrzeżonym terenie. Zanim się obejrzał, był już bardzo daleko od brzegu, dno jakby zapadło się pod ziemię, a fala wciąż spychała go w głąb morza. Dzięki jasnemu umysłowi i sile fizycznej był w stanie wydostać się z prawie śmiertelnej pułapki. On był świadomy tego, że otarł się o śmierć. Nie każdy ma taką świadomość i nie każdy ma takie szczęście.

Jeszcze innym problemem są skoki do wody. Skoki na główkę wśród młodzieży, pomimo wielu ostrzeżeń i nagłaśniania wypadków, dalej są bardzo popularne. Być może wiele osób, którym podczas takiej „zabawy” nic się nie stało, tak naprawdę nieświadomie otarło się o śmierć lub kalectwo. Być może kilka centymetrów lub milimetrów zdecydowało, że tym razem wszystko jest w porządku. Tak samo, jak zazwyczaj kilka centymetrów lub milimetrów decyduje, że czyjeś życie zmienia się na zawsze.

Nie wspominając o wychodzeniu w wysokie góry w klapkach, sandałkach, bez umiejętności, bez wiedzy na temat trudności znajdujących się na danym szlaku. Ot, zwykły spacer pod górkę z pięknymi widokami, kończy się tragicznym upadkiem w przepaść.

Ile razy my zrobiliśmy coś, co mogło skończyć się tragicznie? Być może nawet nie mamy świadomości, że zabrakło naprawdę niewiele. Może zimą chodziliśmy po lodzie, który ledwo wytrzymał ciężar naszego ciała, może zrobiliśmy sobie zdjęcie nad przepaścią, gdzie dzień później osunęła się ziemia, a może tuż obok miejsca gdzie skakaliśmy do wody płynęła gałąź, zaledwie kilka centymetrów od nas?

Nie przewidzimy wszystkich niebezpieczeństw, które mogą wpłynąć na nasze dalsze życie. Jednak niektóre wydarzenia powinny uczyć nas, że nie warto ryzykować, bo cena może być wyższa niż przypuszczaliśmy.

Liczba komentarzy: 8 Dodaj komentarz

  1. gosc napisał(a):

    Chyba wszędzie pomimo wielu ostrzeżeń ludzie wchodzą w miejsca, skąd może nie być powrotu.. chyba po prostu nigdy sami nie byli w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i wydaje im się, że są nieśmiertelni…

    1. okiemsocjologa napisał(a):

      Dokładnie tak.

  2. Justyna napisał(a):

    Niestety mam wrażenie, że coraz więce osób lekceważy wszelkie zakazy, co więcej, postępuje wbrew zrowemu rozsądkowi. Znika gdzieś perspektywiczne myślenie, a pozostają … tragiczne skutki:-(

    1. okiemsocjologa napisał(a):

      Ogólnie rzecz biorąc ludzie mają tendencje do łamania zakazów. Jednak nie spodziewałam się ujrzeć tego zjawiska właśnie w miejscu gdzie tragicznie zginęło polskie małżeństwo.. Przecież było o tym tak głośno pewnie w całej Europie. Nie wiem dlaczego, ale ich historia porusza mnie bardziej niż jakakolwiek inna związana z wypadkami na wakacjach. Może dlatego, że wciąż można obejrzeć ich stronę i profil na facebooku, gdzie wpisy urywają się tuż przed tym zdarzeniem… Jakoś nie mogę pogodzić się z ich śmiercią, ponadto byłam w tamtym miejscu i naprawdę nie chciałabym na własne oczy zobaczyć jak ktoś ginie tylko dlatego, że zrobił o krok za daleko…

  3. zczarny napisał(a):

    Moim zdaniem ten wpis nie potrzebuje żadnego komentarza. Dlaczego? Bo jest to wpis przekazujący pełna informacje która nie wymaga jakiegokolwiek dopowiedzenia.

    Myśl to broń lub tarcza, w tym przypadku raczej tarcza.

    1. okiemsocjologa napisał(a):

      Dziękuję. Temat ważny i może akurat ktoś kto przeczyta tekst, dwa razy zastanowi się nad konsekwencjami swoich decyzji.

  4. Bożena napisał(a):

    Dość powszechne jest również nie nakrywanie głowy podczas upałów oraz pływanie pod wpływem alkoholu…

    1. okiemsocjologa napisał(a):

      Niestety ludzie nie uczą się zazwyczaj na błędach innych i dopiero kiedy krzywda dotknie bezpośrednio ich zdają sobie z tego sprawę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *