Sprytnie i tanio kupować marki Lidla? Już nie.

Opublikowano

Kilka dni temu media zalała informacja o nieudanej, przedwcześnie zakończonej promocji w Lidlu. Szczerze mówiąc, sama słyszałam główne hasło kampanii, ale nie miałam świadomości, że istnieje możliwość zwrotu produktów. Aż do teraz, gdy o wspomnianej promocji zrobiło się naprawdę głośno. Przez chwilę czytałam z niedowierzaniem o tym, co tym razem wymyślili ludzie. Po chwili jednak pojawiło się w mojej głowie kilka przemyśleń.

Na początku nie mogłam zrozumieć jakim cudem ludzie mogą być tak bezczelni i pomysłowi jednocześnie. Kupować niezliczoną ilość produktów tylko po to, by jeszcze tego samego dnia lub kilka dni później zwrócić prawie puste opakowania bez żadnych wyjaśnień. Teoretycznie powinni móc to zrobić tylko wtedy, jeśli produkt nie spełni ich oczekiwań. Jak można się nie wstydzić? Osobiście, nawet jeśli coś mi nie smakuje, to tylko w skrajnych przypadkach byłabym w stanie to zwrócić od tak. Przyznaję, że zazwyczaj nie mówię nic i po prostu zostawiam sprawę. I w tym przypadku raczej nie zdecydowałabym zwrócić opakowania, nawet gdybym wiedziała o promocji.

Przede wszystkim, trzeba przyznać, że kupujący mieli prawo zwrócić produkty – na tym polegała ta ryzykowna promocja. Być może osoby te upatrzyły szansę na zaoszczędzenie pieniędzy, których nie mają dużo. W końcu, jak dobrze wiemy, sytuacja finansowa wielu ludzi w Polsce nie jest zbyt ciekawa. Może więc nie powinniśmy ich oceniać?

Ale zaraz. Być może faktycznie są ludzie, którzy mieli szansę trochę podreperować swój budżet. Jednak w wielu przypadkach były to zakupy za kilkaset złotych. Czy osoby w naprawdę złej sytuacji finansowej mogłyby pozwolić sobie na wydanie tak dużej sumy pieniędzy, ryzykując, że zwrot nie zostanie przyjęty? Nie sądzę.

Lidl chciał zasłynąć robiąc spektakularną promocję (jednak robiąc tam często zakupy, słyszałam hasło, jednak nie wiedziałam o możliwości zwrotu). Jednak coś poszło nie tak. Nie przewidzieli możliwych skutków? Decyzja o wcześniejszym zakończeniu promocji na pewno nie wpłynie pozytywnie na wizerunek marki. Mimo to, sklep był do tego zmuszony, bo skala problemu była tak duża, że przyniosła zapewne ogromne straty.

Czy specjaliści od marketingu mogli to przewidzieć? Myślę, że mogli, a nawet analizowali taką sytuację, jednak woleli zaryzykować. Teraz muszą odbudować reputację Lidla. Dobrze, że od początku sygnalizują szczerze, co jest powodem przedwczesnego zakończenia akcji. To pierwszy krok do ocieplenia wizerunku.

Liczba komentarzy: 16 Dodaj komentarz

  1. Mona napisał(a):

    Powiem Ci, że do mnie zazwyczaj o wiele, wiele później docierają tego typu nowinki. We wtorek dostałam tą wiadomość i o mało nie spadłam z krzesła. Na początku zaczęłam śmiać się z Lidla, potem byłam zaskoczona tym, że ludzie w taki sposób wykorzystują sytuację, a swoją reakcję zakończyłam na współczuciu wobec Lidla, tyle, że czy jest czemu im współczuć?
    Były już wielokrotne akcje , kiedy to ludzie rzucali się w Lidlu na karpia czy kroksy. W moim małym mieście, żeby kupić dobre ubranie, pościel czy kurtkę trzeba iść przed otwarciem sklepu i czekać w dłuuuugiej kolejce. Klienci wykupują po 5 kurtek, po każdym wzorze pościeli i w każdym rozmiarze, butów też nakupują po kilka par. Ale… czemu?
    A co do samych ludzi- uważam, że wstydu im brak, ale przecież każdy mi powie: „przecież mogłem to zrobiłem”. Ale tutaj przychodzi mi na myśl okrutne pytanie: „A czy gdyby ktoś kazał Ci narobić na rękę i położyć na głowę, ale w zamian dostałbyś pieniądze, to też byś to zrobił?” Uważam, że tak. A to jest przykre.

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Niestety, już od dawna obserwuję takie zachowania – w pamięci mam też sytuację ze słynnej wigilii w Radomiu. I nie mówię tu o samej „chytrej babie”, bo ona akurat wzięła tyle co inne osoby (trzecią butelkę podawała komuś innemu). Jest za darmo to bierzemy, rzucamy się na to, żeby zyskać jak najwięcej. Niemniej, często ma to niestety związek z kiepską sytuacją finansową Polaków i dlatego nie oceniam takich zachowań aż tak surowo…

  2. Janusz i Grażynka napisał(a):

    A my mamy całą wannę ryb z Lidla. Trochę się nalataliśmy z Grażynką z tymi opakowaniami ale opłacało się. Zapłaciliśmy raptem 22,48 PLN
    Tylko kto mi zwróci za zdarte buty i bezpłatny urlop? Lidl?

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      hahaha pozdrawiam 😀

  3. Ania napisał(a):

    Z zażenowaniem czytałam o tym, co dzieje się w Lidlu. Wstyd mi za tych, co to zachowują się jak bydło. Lidll zorganizował bardzo ryzykowną promocję, to fakt, ale myślę, że po prostu nikomu nie przyszło nawet do głowy, że będzie ona wykorzystywana aż tak kretyńsko… codziennik-kobiety.blogspot.com

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Będą mieli nauczkę na przyszłość 🙂

  4. Marlena napisał(a):

    Gdy usłyszałam o tej sprawie, pierwsza myśl, która mi się nasunęła to po prostu „cebulactwo”. Żadne inne określenie nie wyraża dobitniej takiego zachowania. Wstyd.

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Ja jak zawsze staram się znaleźć wytłumaczenie, choć ciężko to idzie w tym przypadku…

  5. slowl napisał(a):

    Ja mam wrażenie, że wcześniejsze zakończenie promocji wcale Lidlowi nie zaszkodzi. Paradoksalnie mogą na tej akcji wyjść lepiej, niż gdyby przebiegała bez żadnych ekscesów do końca. Bo ogromna większość ludzi potępia to żenujące cwaniactwo kupujących i wstydzi się przed Lidlem za swoich krajan. Więc automatycznie wzrasta też sympatia wobec sklepu, który chciał wyjść do ludzi i został wykiwany.

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Słuszne spostrzeżenie – jest i taka opcja 🙂 Faktycznie większość negatywnych komentarzy nie dotyczy sklepu, a cwaniaczków 😉

  6. Różowy Flaming napisał(a):

    Racja, akcja niewypał. Ktoś, kto jest autorem pomysłu nie przewidział, że Polacy poinstruowani przez Pana Kuźniara chwalącego się onegdaj, że na wakacjach kupuje np. maski do nurkowania, używa i zwraca, posuną się do tego stopnia – powiedzmy szczerze – bezczelności konsumenckiej.
    Z reguły jest tak, że ludzie ubodzy wstydzą się swojej biedy. Nie sądzę, by
    a) tak jak piszesz – mieli tyle gotówki, by kupować towar i za kilka dni zwracać opakowania
    b) mieli ludzką odwagę, by to zrobić. Prawdziwa bieda jest zazwyczaj bardzo cicha. Widać to po często roszczeniowych rodzinach zgłaszających się choćby do Szlachetnej Paczki, gdzie ludzie na prawdę ubodzy i potrzebujacy są zgłaszani przez innych. Trochę generalizuję, ale tak się także dzieje.
    Wracając do clou postu – Polacy wyruchali Lidla, a Lidl kogo wyruchał? Wyłożył hojnie z własnej kieszeni? A gdzieżby! Drodzy, korporacje to są! Korporacje! Tęgie łby siedzą nad tym, by firma przynosiła zyski. Skąd więc kasa na realizację odważnych pomysłów?
    Bardzo proszę: http://finanse.wp.pl/kat,1033781,title,Wlasciciele-Lidla-i-Kauflandu-dostali-prawie-miliard-na-rozwoj-w-Europie-Srodkowej,wid,17683215,wiadomosc.html?ticaid=118139
    Nie, nie ma nic za darmo!

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      To prawda – nie ma nic za darmo. Marki muszą zostawiać sobie duży margines w razie takich sytuacji, czy nagłych strat, żeby po prostu przetrwać na rynku. Żadna marka nie działa w stu procentach charytatywnie i zawsze chodzi o biznes. Myślę, że to normalne i nie jest to oszustwo, czy cokolwiek złego. Tak po prostu skonstruowany jest rynek.

      Co do cwaniaczków, to dokładnie te dwa punkty, które wymieniłaś są moim zdaniem kluczowe – brak takich środków finansowych na raz i po prostu wstyd (choć biedni moim zdaniem nie mają się czego wstydzić – to cwaniacy mają ku temu powody).

  7. Marta napisał(a):

    analitycy na pewno sie z tym liczyli ze moze zaistniec taka sytuacja, skoro mimo to zdecydowali sie zaryzykowac, to widocznie bylo warto. z drugiej strony nie diziwe sie rowniez wczesniejszemu zakonczeniu promocji, skoro okazalo sie, jak bezczelni i cwani sa ci nasi Polacy 🙂

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Jednak nie przewidzieli aż tak dużej skali zjawiska, co spowodowało, że nie dopilnowali, by wywiązać się z własnego regulaminu… Zgodnie z nim, o wcześniejszym zakończeniu promocji powinni powiadomić minimum 7 dni wcześniej.

  8. KrasnaLove Myśli napisał(a):

    Moim zdaniem marketingowcy i wszyscy którzy tworzyli tą promocję nie wzięli pod uwagę, że aż tylu Januszy Biznesu będzie chciało w konsekwencji skorzystać z tak „świetnej promocji”, bo przecież to jest interes życia kupić dużo, skonsumować i nawet jeśli produkt nie ma wad i jest smaczny to zwrócić twierdząc, że produkt nie spełnia wymogów. A to wszystko po to, żeby odzyskać parę groszy… Dla mnie to jest paranoja. Co innego jakby to był produkt zepsuty, ale jak dobrze wiemy, większość kupowała pełno wartościowe produkty… Szkoda słów na takie zachowania…

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Dokładnie tak…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *