Tajemnice psychopatii: część pierwsza

Stał na skraju mostu. Wyczerpany, załamany, sfrustrowany. Bez pracy, bez nadziei, bez przyjaciół, od których sam się odwrócił. Prawie trzeźwy. Wypił jedno piwo. Nie chciał zbyt dużo pić w takiej chwili. Postanowił, że wszystko co zrobi, zrobi świadomie. Przepaść wyglądała dość zachęcająco. To tylko jeden krok. Jeden krok dzielił go teraz od niewyobrażalnej ulgi. Przecież poświęcił wszystko właśnie dla Niej. A teraz nie ma już nic. Jak mógł być tak naiwny?

Nagle przed oczami stanęły mu najszczęśliwsze momenty jego życia. Rozwód rodziców, gdy po raz pierwszy mógł spać spokojnie nie nasłuchując, czy ojciec znów nie zaczyna awantury. Koniec liceum. Matura. Praca, gdzie dobrze zarabiał i mógł choć trochę odbudować poczucie własnej wartości. No i Ona. W jego głowie wciąż pozostały jedynie dobre wspomnienia. Wydawało mu się, jakby to wczoraj podróżowali spontanicznie po Europie jeżdżąc autostopem. Szalone weekendy, imprezy we dwoje, zaspokojona potrzeba miłości.

Przepaść zdawała się przybliżać, a jedyne co słyszał to bicie własnego serca, które za chwilę na zawsze miało się zatrzymać. Spojrzał ponownie w dół. I nagle ogarnęło go ogromne przerażenie. Chciał wypić jeszcze jedno piwo, ale nie miał już nic przy sobie. Nie zabrał nawet drobnych. Był prawie trzeźwy. Czy odważy się na ten krok?

Czy to prawda, że wciąż uważamy psychopatię za coś, z czym na co dzień nie mamy do czynienia? Czy na dźwięk słowa „psychopata” widzimy seryjnego mordercę z twarzą potwora, koniecznie mężczyznę?

 

Faza oceny

 

Robert był dość nieśmiałym, niepewnym siebie chłopakiem. A w zasadzie mężczyzną, bo przecież skończył już magiczne 30 lat. Długo szukał kobiety odpowiedniej dla siebie. Jakoś nigdy nie miał szczęścia w miłości. Raz został zraniony i upokorzony tak bardzo, że nie wiedział, czy jest w stanie jeszcze się zakochać. Aż do chwili, kiedy wszystko się zmieniło. Czarująca, tajemnicza i niezwykle ponętna Ona właśnie stanęła na jego drodze. W zasadzie to pojawiła się w firmie bardzo niedawno i niewiadomo skąd. Była niezwykle inteligentna i zaradna – zaskakująco szybko pięła się po szczeblach kariery. Cały zarząd był Nią zachwycony. Odkąd awansowała na kierownika zespołu, dział nie przynosił już strat. Niektórzy pracownicy wylecieli zaraz po tym jak została ich szefową. Robert słyszał kilka razy podczas rozmów w kuchni, że coś jest z Nią nie tak. Że podobno to jej dwudzieste miejsce pracy. Że nie ma skrupułów, że ma kilka twarzy – ale przecież mówili tak z zazdrości. W końcu nie każdy ma taką charyzmę i możliwości. A poza tym – te oczy, to spojrzenie. Takie hipnotyzujące, nie sposób się oprzeć. I zainteresowała się właśnie nim! Dość wpływowym w firmie, ale niezbyt atrakcyjnym mężczyzną o niskim poczuciu własnej wartości. Taka Kobieta!

 

Faza manipulacji

 

Na początku było naprawdę cudownie. Szybko zamieszkali razem. Spełnienie marzeń! Początkowo wydawała się być łagodna, ciepła, z tysiącem myśli na minutę. Nigdy nie wiedział z jakimi pomysłami przyjdzie tym razem. I natychmiast musiała je zrealizować! Tylko czasami trochę się bał. W jednej chwili z ciepłej i czułej dziewczyny potrafiła zmienić się w kogoś nie do poznania. Złorzeczyła ludziom bez poważnego powodu. Ale przecież po jakimś czasie wszystko wracało do normy. Przecież każdy ma jakieś słabości. Kobiety już tak mają. Robert zauważył też, że Ona nie może znieść żadnej, nawet najmniejszej porażki. To sprawia, że traci poczucie kontroli, co z kolei zawsze jest przyczyną awantur. Ale przecież później przeprasza. I znów było jak dawniej.

Minęły dwa lata. Najgorzej było kiedy Robert niechcący nie umył po sobie kubka, albo zostawił okruszki na krześle. W jednej chwili rozwścieczona potrafiła wyrzucić za okno jego rzeczy, krzyczeć tak głośno, że słychać na sąsiedniej ulicy. Przestali się też spotykać z jego znajomymi. Ona swoich nigdy nie przedstawiła. Mówiła, że ludziom nie można ufać. Robert cały swój czas poświęcał właśnie Jej. Ale nie przeszkadzało mu to.

Zdarzyło się nawet, że uderzyła go w twarz. Ale to przecież jego wina, to on Ją tak denerwował, że aż zmuszona była do takich reakcji. Nikt by nie wytrzymał z takim bałaganiarzem! Robert zawsze przepraszał. Nie zaniepokoiło go nawet to, że pieniądze dość szybko znikają z jego konta, ani to, że Ona coraz częściej znikała, czasami nawet na kilka dni. Pewnego dnia wróciła do domu w bardzo dziwnym nastroju, jakby w amoku. Na koszulce miała kilka kropel krwi. Powiedziała, że przewróciła się na schodach. Powiedziała też, że jest bardzo głodna. Jadła przez kilka godzin. Robert nie wiedział jeszcze wtedy co się wydarzyło.

 

Faza porzucenia

 

Pewnego dnia jak co dzień wracał do domu. Jak zwykle, nieświadomie poddenerwowany, gdyż nigdy nie wiedział co czeka go wieczorem. Przyzwyczaił się jednak do tego uczucia. Po wejściu do mieszkania osunął się na ziemię. Przed nim były tylko gołe ściany. Zupełnie nic nie zostało. Pomyślał, że to włamanie. Zadzwonił na policję. Dzwonił też do Niej. Nie odebrała. Następnego dnia nie zjawił się w pracy. Nie dał rady. Od kolegów dowiedział się, że Ona też nie pojawiła się już w firmie, wysłała jedynie maila pożegnalnego z kafejki internetowej.

Nieoczekiwanie okazało się, że Ona jest już znana policji. Mając 17 lat uczestniczyła w kilku niegroźnych, ale dobrze zorganizowanych napadach. Dostawała małe wyroki w zawieszeniu. Robert dowiedział się też, że była podejrzana o próbę oszustw matrymonialnych, ale nigdy nic jej nie udowodniono. Miała również na koncie kilka kradzieży małych sum pieniędzy. W dodatku miesiąc wcześniej w dzielnicy Roberta miał miejsce napad, w którym śmiertelnie pobita została kobieta spacerująca z psem. Z zeznań świadków wynikało, że napadu dokonała kobieta o podobnej budowie. Czy to możliwe, że zrobiła to Ona? Czy Robert mieszkał z morderczynią? Zdecydowano się wydać list gończy, jednak przepadła jak kamień w wodę.

Jakim cudem Robert się nie zorientował? Dlaczego nic nie zauważył? Jak to możliwe, że zabrała mu nie tylko wszystkie dobra materialne jakie posiadał, ale też przyjaciół, rodzinę, dwa lata życia i godność?

Chciał to zrobić. Chciał ze sobą skończyć. Nie był jednak w stanie zrobić tego decydującego kroku. Co go powstrzymało? Chyba strach. Bał się to zrobić. Zabrakło mu odwagi. Od tamtej pory zaczął pić coraz większe ilości alkoholu. Nie może poradzić sobie z przeszłością. Nienawidzi Jej, zna już całą prawdę, a jednocześnie wciąż tęskni. Wie, że pewnie uległby Jej gdyby tylko wróciła. Dlatego woli pić, nie myśleć, nie czuć. Zwolnił się też z pracy. Póki co żyje z oszczędności, które mu pozostały. Nie wie, co dalej. Nie myśli o tym i sięga po kolejny już kieliszek.

 

Liczba komentarzy: 2 Dodaj komentarz

  1. newania napisał(a):

    To jak wstęp do świetnej powieści, z niecierpliwością będę czekała na następną część!

    1. okiemsocjologa napisał(a):

      Dziękuję! Już niebawem się pojawi! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *