Toksyczny związek. Niebezpieczna gra o siebie samego

Nie chcesz kolejny raz tego przechodzić. Wiesz już, że to cię wykańcza. Że już dalej nie możesz. Nie dasz rady. Więc tym razem już nie ulegniesz. Nigdy więcej nie pozwolisz, żeby tak cię potraktował.

Mija trochę czasu. On znów się stara. Znów może być jak dawniej. Ale nie potrafisz zapomnieć tamtych zdarzeń, tego poniżenia.

Mija kilka dni. A może jednak spróbujecie jeszcze raz? On naprawdę się zmienił. Może tym razem się uda. Na pewno się uda! Pamiętasz, że już nie pierwszy raz tak się zachowywał. Ale z drugiej strony, to przecież głównie twoja wina, to ty wyprowadzasz go z równowagi. Tym razem oboje będziecie się starać.

Znów w pełni jesteście razem. Jest cudownie, czujesz się tak, jakby był to miesiąc miodowy. Dostajesz nawet kwiaty. Niech to trwa! Jesteś taka szczęśliwa.

Znów mija kilka dni. W powietrzu wyczuwasz pewne napięcie. Czujesz, że awantura wisi w powietrzu. Jest coraz bardziej drażliwy. Jednak starasz się nie wchodzić mu w drogę. Ostatnio było tak cudownie. Być może tym razem wszystko rozejdzie się po kościach. Dziś nawet kupiłaś mu prezent. Jednak nie wyglądał na zachwyconego. Zastanawiasz się, czy to go jeszcze bardziej nie rozdrażniło. Tak jakby chciał mieć w końcu porządny powód do awantury.

Stało się. Odpisywałaś dziś znajomym na Facebooku. On to zobaczył. Wspominaliście coś o spotkaniu. Ale jak to, za jego plecami? Najpierw rozbił talerz. O ziemię, nie celował w ciebie. Potem rozpętało się piekło. W sumie trochę się bałaś, bo w jego oczach zobaczyłaś kogoś zupełnie obcego. Z drugiej strony, przyzwyczajona do regularnych awantur, nie potrafisz przyznać, że teraz w końcu jest normalnie, brakowało ci rozładowania napięcia.

Teraz wyszedł z domu. Pewnie poszedł pić do baru. Nie wiesz kiedy wróci. W zasadzie to była twoja wina, chciałaś umówić się za jego plecami ze znajomymi. Przecież on tego nie lubi, nie toleruje. Wiedziałaś o tym, a jednak chciałaś to zrobić. Próbujesz nie myśleć, nie chcesz nic czuć. Otwierasz piwo, potem drugie.

On wraca kompletnie pijany. Awantury nie będzie, jest zbyt pijany. Ledwo wtacza się do łóżka. Ty pijesz kolejne piwo, udajesz, że siedzisz przed telewizorem. W sumie też już nie czujesz się tak źle. Płaczesz, wspominasz dobre chwile, ale tak naprawdę wszystko ci jedno. Nie myślisz o jutrze, zbyt kręci ci się w głowie.

Kolejny dzień. On zachowuje się tak jakby nigdy nic. No, może poza widocznym kacem. Cieszysz się, nie musicie znów wracać do tematu. Teraz już będziesz ostrożna, nie pozwolisz, by kolejny raz to się wydarzyło. To od ciebie zależy jak będzie między wami. Wystarczy, że się będziesz starała!

Chciałabyś zadzwonić do rodziców, porozmawiać. Nie, nie o tym co się dzieje ostatnio między wami. Po prostu, zapytać co słychać. Jednak on wyrywa ci komórkę z ręki. Nie wiesz co się dzieje. Postanawia przeczytać twoje smsy. Spokojnie, nie złego tam nie ma. Starałaś się nie pisać ze znajomymi za jego plecami. Nie wiesz dlaczego on znów jest zły. Co zrobiłaś źle? Dlaczego znów mówi ci, że jesteś śmieciem? Że nie może ci ufać? Pewnie to prawda.

Znalazł smsa, który mu się nie spodobał. Zabrał ci komórkę. Nie był zbyt agresywny, ale bardzo zimny. Postanowił cię ukarać. Czy to się kiedyś skończy, czy kiedyś będziecie szczęśliwi?

Jak to się dzieje?

Toksyczny związek. Słyszał o nim każdy. Niektórzy doświadczyli czym jest. Niektórzy wciąż w nim tkwią. Co takiego dzieje się z człowiekiem, że jest w stanie pozostawać w takim związku przez tyle lat? Tracąc niekiedy wszystkich znajomych i przyjaciół, poczucie własnej wartości, osobowość, chęć życia, wciąż wierząc, że będzie lepiej?

Ofiara i manipulator

By toksyczny związek miał rację bytu, spotkać muszą się dwie specyficzne, lecz wcale nie tak rzadko występujące typy osobowości. Jedna z nich zazwyczaj jest osobą zaburzoną, władczą, posiadającą umiejętność manipulacji (czasem manipuluje świadomie, czasem nie). Nie zawsze jest to ktoś do szpiku zły. Zazwyczaj ma niskie poczucie wartości, co rozpaczliwie próbuje ukryć. Druga osoba bardzo często posiada cechy ofiary, jest wrażliwa, czuje się niesłusznie winna w wielu sytuacjach życiowych. Jej poczucie własnej wartości jest również bardzo niskie. Nie jest oczywiście ideałem i nie jest całkowicie „dobra” i bez skazy.

Zaczyna się gra

Gdy dwie osoby spotykają się i rozpoczynają związek, dopasowują się do siebie, sprawdzają, na ile można sobie pozwolić. Obserwują swoje nawyki, uczą się swoich reakcji, zachowań. Kiedy są to osobowości manipulatora i ofiary, hierarchia ustalona zostaje bardzo szybko. Manipulator od razu sprawdza na ile może sobie pozwolić, przesuwa granice, bada, czy ta oto osoba nadaje się do związku, a tak naprawdę do pełnienia swej roli. Ofiara również obserwuje drugą osobę, ale typowe „zakochanie” często zaburza ten obraz. Zaczyna zachowywać się tak, by dopasować do manipulatora, przymyka oko na niepokojące zachowania. Być może spotykając na swojej drodze kogoś innego, jej związek wyglądałby zupełnie inaczej. Jednak trafiła właśnie na manipulatora. Stopniowo uzależnia się od niego. Tak rozpoczyna się niebezpieczna gra, z której nie każdemu udaje się wyzwolić.

Rollercoaster

Wieczna sinusoida. Raz jest dobrze, raz źle. Ale nie tak jak w normalnym życiu. Tutaj każdy stan jest odczuwalny dziesięć razy bardziej. Jeśli jest dobrze, to jest wręcz cudownie. Jeśli jest źle, to pod każdym względem. W okresie przejściowym narasta napięcie. Typowy schemat. Ofiara odcina się powoli od znajomych, rodziny, przyjaciół. Nie pamięta kim była przed związkiem. Teraz skupia się na tym, by nie sprowokować kolejnego wybuchu. Nie dochodzi do niej, że to nie tak. To nie ona prowokuje, to on jej to wmawia. Pogrąża się w swoim poczuciu winy, żalu, ale i nadziei. Że kiedyś będzie lepiej. Nie będzie, ale ona jeszcze o tym nie wie. Nie chce wiedzieć.

Wyzwolenie?

Zazwyczaj pomóc musi osoba z zewnątrz. Zdarza się, że ofiara sama zaczyna szukać pomocy. Jednak dzieje się to niezwykle rzadko. Często musi dotknąć swojego własnego dna. To tak jak z alkoholizmem. Niektórzy w końcu sami zaczynają szukać pomocy. Ofiara orientuje się, że lepiej nie będzie nigdy, a jedynym wyjściem jest po prostu zerwanie kontaktów. Trudne, prawie niewykonalne. Ale jednak konieczne. Manipulator nie odpuszcza tak łatwo. Latami potrafi nachodzić, dzwonić, obiecywać poprawę. Potem grozić, że sobie coś zrobi. Ten ostatni sposób jest najskuteczniejszy. Niektóre ofiary, pomimo, że nie są już w związku z manipulatorem, tak naprawdę nigdy nie wyzwolą się spod jego wpływu. Aż do śmierci. Swojej albo jego.

Ofiara to niekoniecznie kobieta. Manipulatorem nie zawsze jest mężczyzna. Pamiętajmy o tym. Obserwujmy co dzieje się z naszymi znajomymi, przyjaciółmi, członkami rodziny. Dopóki nie będzie za późno.

Budujmy też poczucie własnej wartości. Bez tego nie będziemy potrafili się obronić. Nie pozwólmy, by ktoś mógł je zniszczyć.

Liczba komentarzy: 12 Dodaj komentarz

  1. Renata napisał(a):

    Dobrze napisałaś – do pomocy potrzeba kogoś z zewnątrz. Chociaż z moich obserwacji wynika, że nie zawsze daje sobie pomóc. Również ze strachu. Chyba tak naprawdę musi sama do tego dojrzeć, a czasem nigdy do tego nie dojrzeje. Pozdrawiam, Renata

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Niestety, czasem nigdy nie dojrzeje. Czasem związek się skończy, ale ofiara mimo to wciąż jest uwikłana w tę relację (tak jak w przypadku gróźb samobójczych). Bardzo trudno całkowicie się uwolnić.

  2. Paulina napisał(a):

    Mam przyjaciela, który jest w związku z manipulatorką. Powoli odcina się od znajomych. Kobieta rozwala jego relacje z innymi. Jak na razie jest w niej zakochany, ale robi się coraz smutniejszy. Koledzy i koleżanki już prawie z nim nie gadają. Ona wszystkim dyryguje. W towarzystwie kontroluje każdy jego ruch, a także usiłuje podburzać resztki naszej grupy przeciwko niemu. Robi to w sprytny sposób. Jest przyjazna do przesady i chwiejna emocjonalnie. Masz jakiś pomysł jak można pomóc przyjacielowi?

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Kurczę… trudna sprawa, bo przyjaciel zapewne nie widzi tego co Wy… To, co opisałaś to klasyczny przykład typu manipulatorki.
      Ważne też ile czasu trwa ten związek, na ile ta dziewczyna weszła w jego życie, czy na każdej płaszczyźnie, czy jeszcze nie trwa to aż tak długo.
      Najgorsze jest to, że takie osoby uzależniają od siebie i bardzo ciężko jest zrozumieć ten mechanizm jeśli jest się w tej relacji.
      Poradziłabym chyba dyskretne podsuwanie (zazwyczaj nie chcą słuchać takich porad wprost) przyjacielowi tekstów na temat toksycznych relacji i manipulatorów, a także na temat tego, jak powinni się czuć ludzie w normalnych, dobrych związkach. Jak powinni się traktować. Kiedyś oglądałam vloga dziewczyny, która opowiadała, że bardzo dotknęło ją, gdy przeczytała historię osoby będącej w takim toksycznym związku. Dziewczyna czytając tekst bardzo się denerwowała, a po jakimś czasie zrozumiała, że nerwy wynikają z tego, że tak bardzo jej to dotyczy. Te same odczucia, uczucia, emocje, rozterki. Podobny schemat kłótni i życia. Wtedy dopiero zaczęła szukać pomocy, po prostu uświadomiła sobie w czym tkwi.
      Problemem jest też to, że teksty na temat toksycznych związków zazwyczaj dotyczą kobiet-ofiar i mężczyzn-manipulatorów. Przyjaciel może więc na starcie uznać, że tekst o kobiecie go nie dotyczy. Warto poszukać czegoś dotyczącego bezpośrednio mężczyzny.

      1. Paulina napisał(a):

        Dzięki za odpowiedź! Ich związek trwa około 2 lat, ale od pół roku zaczęło się poważne odcinanie przyjaciela od towarzystwa, także zdążyła wejść dość głęboko, a my też nie zorientowaliśmy się od razu co się dzieje :-(. Stworzyła wokół siebie taką iluzoryczną zasłonę. A gość siedzi w tym po same uszy i nie dostrzega tego co się dzieje. Będę myśleć nad tymi artykułami i przemycaniem treści w rozmowach. Prościej by było, gdyby był Polakiem, hehe. Dzięki za wsparcie!

        1. Okiem Socjologa napisał(a):

          Ale być może akurat anglojęzycznych treści o mężczyznach-ofiarach manipulatorki będzie więcej. Więc nic straconego 😉

          2 lata to już niestety długi czas. Być może przyjaciel musi też dotknąć swojego własnego dnia, by się zorientować w jakiej sytuacji się znajduje, i by się od niego odbić.

          Ciekawa jestem też co do tego konkretnego przypadku, co dokładnie jest przyczyną jej zachowania i ogólnie typu osobowości. Czy to jakieś zaburzenie, przez które sama nie potrafi nad sobą zapanować, ale niejako też jest tego ofiarą i się męczy (tak się zdarza), czy po prostu osobowość narcystyczna, wręcz psychopatyczna (co też jest oczywiście zaburzeniem, jednak tutaj ta osoba nie męczy się sama ze sobą).

          Jeśli to pierwsze, to dobrze by było gdyby ona też poszukała pomocy, jeśli to drugie to lepiej uciekać jak najdalej. Zdaję sobie jednak sprawę, że Twój przyjaciel nie zacząłby jej zachęcać do terapii, jeśli sam nie zdaje sobie sprawy ze swojego położenia.

          1. Paulina napisał(a):

            Możliwe, że tak właśnie jest, że musi dotknąć swojego dna :-(. Muszę pomyśleć, jak przemycić mu treści, bo ma kontrolowaną skrzynkę mailową i facebookową.

            Jeśli chodzi o jej osobowość, to trudno mi powiedzieć. Raczej nie wygląda na to, by się ze sobą męczyła. Wydaje mi się, że odnajduje radość w knuciu intryg, nastawianiu ludzi przeciwko sobie nawzajem, przy zachowaniu w nich przeświadczenia, że ona ma rację.

            Osobiście najchętniej uciełabym z nią wszelkie kontakty. Jednak nie robię tego ze względu na przyjaciela.

          2. Okiem Socjologa napisał(a):

            Z tego co piszesz to faktycznie raczej ten drugi typ, ale trzeba pamiętać, że diagnozę może stawiać tylko lekarz. Bardzo współczuję takiej sytuacji, jednak wiem, że nie jest ona rzadka. Pozostaje mi tylko trzymać kciuki, by przyjaciel obudził się na czas i nie zmarnował sobie większości życia 🙁

  3. Joanna napisał(a):

    Własnie, wychodzę z takiego dwuletniego związku, miliony, smsów, telefonów, dziś mój toksyczny były, po 10 dniach picia, pobytu w szpitalu, na detoksie, przyjeżdża do mojego miasta do pracy, miałam nadzieję, że zostanie w swoim mieście, ale tu miał pracę i wraca. Przeraża mnie sama myśl że będzie w pobliżu mnie , nie jestem słabą, zakompleksioną kobietą, ale jestem DDA, i wybierałam niewłaściwych, mężczyzn, którzy dostarczali mi tej samej huśtawki co dom rodzinny. Postanowiłam poszukać pomocy z zewnątrz, jednak chwilę to potrwa, zanim przyjdzie termin wizyty i efekty terapii. Czytałam doskonałą książkę, Kobiety które kochają za bardzo, czasem trochę przydługie historie, ale polecam wszystkim kobietom. Dziś pierwszy dzień bez setki smsów od rana, ale przypuszczam, że to nie koniec. Pozdrawiam i dziękuję za artykuł.

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Obawiam się, że to nie koniec, znając mechanizmy kierujące takimi relacjami. Staraj się jak najbardziej oddzielić od niego, najdłużej jak się da, by poczuć, że możesz bez niego żyć. Nie jest to łatwe, ale im dłużej będziesz się izolować, tym większa szansa, że uda Ci się od niego uwolnić w przyszłości.
      Najważniejsze, że masz już świadomość swojej sytuacji, szukasz pomocy i walczysz. To ten pierwszy, niezbędny krok, który Ty już podjęłaś.:)

  4. Magda123 napisał(a):

    Bardzo ciekawy ayrykul. Jakbym widziała swój związek w odbiciu. W moim związku był problem z zazdrością, i jeżeli odpisałam koledze coś co mu się nie spodobało miałam miesiąc piekła. Czepiał się o to że źle go zakoplementowalam czy powiedziałam coś w złej kolejności. I traktował mnie jak śmiecia. I utrwal w przekonaniu że sobie na to założyłam i muszę założyć na lepsze traktowanie. Zaczynam żyć od nowa i widzę sama po sobie ze jestem szczęśliwsza, nareszcie mi się chce!

    1. Okiem Socjologa napisał(a):

      Bardzo się cieszę, że te doświadczenia już za Tobą i udało Ci się wyrwać z tego bagna 🙂 Pamiętaj, że takie osoby mają to do siebie, że nieraz wracają, próbują wszystko „naprawić” i łatwo znów wpaść w te sidła.. Trzymaj się więc swojej decyzji i tego Ci życzę! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *